Nieprzekonana


na wolnym internecie
02/08/2009, 12:03 pm
Filed under: japiszaca, takietam | Tagi:

o tym ile mam nowych ukaszen komarowych i jaka jest szansa,ze zamalarzony komar byl jednym z tych co sie mojej krwi napili

o pochodzeniu dwoch okraglych, brazowych plam na monitorze mojego komputera

o sposobie wywabienia zoltych plam z bialej koszulki i bialych z zoltej i dlaczego nie pobrudzily sie na odwrot

o tym czy jedynym usprawiedliwionym motywem przyjazdu europejczykow do Afryki jest turyzm

o tym czy dzis ryz czy fufu a moze makaron z salatka

o tym czy jesli zaczne warczec to zdolam przekrzyczec piszczacy wiatrak i zwrocic na siebie uwage kilku niedzielnych internetowiczow

o tym czy widac, ze spodnica nie byla prana od 3 tygodni

o tym czy naglowki na wyborcza.pl cos mi powiedza

o tym jak jest byc bezrobotna

o tym jak to bedzie jesc kanapke z zoltym serem, majonezem i ogorkiem kiszonym

o tym co robia teraz Aga z Kordianem i czy w Czadzie jest Grzance czadowo, w co sie ubiore na slub Saby i czy Nat mi wreszcie na mejla odpisze

ile jest pounds i stones w kilogramie i czy Damian strasznie stracil na wadze po malarii

na wolnym internecie jest jak w toalecie (nie czuje,ze rymuje)czas na przemyslenie wszystkiego na co sie nie ma czasu w innych miejscach



na gigancie
01/08/2009, 5:08 pm
Filed under: wielka wyprawa | Tagi: , , , ,

Juz jak wsiadalismy do autobusu z Bolgi do Tamale zwrocilam uwage na duza ilosc mlodych dziewczynek siedzacych grzecznie na miejscach i czekajacych na odjazd( ktory nastapil po 2godzinach).Od mniej wiecej 10-12latek do pewnie 16-17latek, jak sie potem doliczylam kolo dwudziestu w sumie. Ale w brzuchu burczalo i jakos szare komorki sie nie ruszyly, nie polaczyly jednego z drugim (czyli gdzie jestesmy i dokad jedziemy). W dodatku ukochany dotad MetroMass, czyli ghanijski tani transport, taki PKS nasz, za ktorym tesknilam, bo i ceny odpowiednie(czasem tansze niz tro tro)i miejsce jedno na pasazera. A tu niespodzianka,bo wszystkie siedzenia zajete a pasazerowie wciaz wsiadaja, ustawiajac sie w przejsciu i w krotkim czasie calkowicie je zajmujac. Tlok jak w liniach cmentarnych pierwszego listopada.

Pasazerowie zaczynaja sie denerwowac- to roznica miedzy Ghana a odwiedzonymi przez nas krajami. Jak autobus nie odjezdza, jak cos sie nie podoba to wykrzyczy sie kazdy. Nie zawsze przynosi to zmiane sytacji, najczesciej nie, ale przynajmniej nie ma potulnego znoszenia zlego traktowania “klientow”, bo tu jest typowa mentalnosc wczesnego kapitalizmu- place wymagam nalezy mi sie.I nie tylko mi, ale i innym, bo stojace miejsce kosztuje tyle samo co siedzace.

W kazdym razie ruszamy,droga dobra, maly ruch, pada deszcz. Ci co moga zaczynaja przysypiac, ktos bawi sie melodyjkami na komorce, obok pseudo rasta tlumaczy mlodej niemieckiej wolontariuszce jak to jest w Afryce, czekam tylko na staly tekst : feel free, Ghana is free…a tu nagle stop.

Policja. Blokady drogowe sa wszedzie, na poczatku nikt niczego nie podejrzewa, zwlaszcza, ze obok stoi autobus Bolga- Kumasi.

Ale zaraz zaczyna sie poruszenie i oczywiscie, jak jest skandal to jest tlum, wszyscy zaczynaja wygladac przez okno, wysiadac, rozmawiac, przekazywac tym w srodku co sie dzieje.

A dzieje sie : wszyscy nieletni pasazerowie bez towarzyszacych doroslych, czyli nasza dwudziestka i ponad czterdziestka z autobusu do Kumasi zostaja wyprowadzeni na zewnatrz. Policjant z kalaszem(normalka)sprawdza dokladnie czy ktos sie gdzies nie ukrywa.

Okazuje sie, ze wczoraj bylo wiele zgloszen do miejscowej policji od zaniepokojonych rodzicow, ktorzy nie wiedza gdzie sa ich nastoletnie dzieci. Problem migracji mlodych ludzi z biedniejszej, rolniczej glownie polnocy do miast na poludniu, a glownie Kumasi jest dobrze znany w calym kraju. W wiekszosci mlode dziewczyny,zatrudniaja sie jako kayaye- czyli tragarki, noszac na stacji ciezkie pakunki. Zwyczajny to widok na dworcu w Kumasi, kiedy obskakuja trotro zanim sie jeszcze zatrzyma, probujac sprawdzic ile jest do wziecia. Mieszkaja na ulicy,albo po kilka w wynajetych pokojach, zwykle nocujac na raty-te na nocna zmiane zwalniaja pokoj dla tych zmeczonych calodniowa praca. Ciaze, dzieci, wykorzystywanie sa na porzadku dziennym.

I takie wlasnie przyszle kayaye siedzialy w naszym autobusie. Wakacje- wyjasnia sasiadka. Nie ma szkoly, nie ma mozliwosci to uciekaja.

Nad tym sie wlasnie zastanawiam, bo nie chce mi sie wierzyc, ze takie zdesperowane nastolatki maja 3,5cedi na bilet(dla porownania- porcja ryzu z salatka na ulicy, ktora ja sie najadam to 0,8cedi, piwo w barze 1,2; godzina na internecie 0,6-1cedi). To okolo 2,2dolara. Duza kasa jak na uzbierane kieszonkowe. A wiec moze nie uciekli, tylko zostali wyslani…

I dlaczego MetroMass pozwala takim mlodym kupic bilet( ok, pytanie retoryczne odpowiedz powyzej, 3,5 cedi to duza kasa). Policja chciala zrobic, moim zdaniem, dobry w teorii myk, a mianowicie zawrocic oba autobusy z powrotem do Tamale, zeby odwiezc dzieci z powrotem. Ale zbyt wielu gardlujacych sie pasazerow, proszacych MetroMass pracownikow i w koncu tylko jeden, ten do Kumasi, mial dzieci odwiezc.

My ruszylismy w dalsza droge, wiekszosc “dodatkowych” pasazerow z przejscia z siedzacym odtad miejscem…




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.