No i dotarlismy do stolicy Burkina Faso…i zatrzymalismy sie na troche, do poniedzialku. Bo podrozowanie fajne jest, ale po 3tygodniach ma sie ochote nie myslec po przyjezdzie o ktorej nastepnego dnia wyjezdzamy;)
W srode wyruszylismy w Niamey autobusem, ktory odjechal 5.50 (na rozkladzie 6.00!!) do Ouaga, gdzie przesiedlismy sie w autobus do Dori; na polnocy kraju i 50km od Gorom-Gorom, gdzie od rana mial byc wielki, kolorowy, targ. Do auberge populaire dotarlismy o 20stej,odganiajac mnostwo przewodnikow po drodze, ktorzy chcieli zorganizowac nam tysiac atrakcji i pani w recepcji-znudzona mina, odpowiadajaca polslowkami, zero usmiechu, zero pomocy- taka stereotypowa polska, komunistyczna obsluga az mi lzy w oczach stanely. Jeszcze budzik na 5.30, bo taksowki na targ jada rano. Jeszcze jednego przewodnika co do drzwi nam zapukal odprawilismy i spac. Przed 6ta, kiedy konczylismy kawe ugotowana wsapaniala ruska grzalka kolejny. Jest taksowka, czeka na Was, ostatnia, 5minut, jak nie to dopiero w poludnie…tia..pomyslelismy, odprawilismy i spokojnie na dworzec sie wybralismy. Koles na nas czekal, ale taksowka nie. I nic wokol. Ale oczywiscie on pomoze nam cos zorganizowac. NIE. Zrozumial. Poszlismy zapytac w innym hotelu gdzie tu na droge wyjsc na stopa. Pan nakierowal na skret strategiczny do Gorom i ruszylismy. Po drodze dwokolki w osiolkami, ludzie spieszacy do pracy i dwoch panow w wieku dziadka mego, ktorzy jak sie okazalo tez stopa do Gorom lapali. Usiedlismy w cieniu o6.50. Jeep FAO sie nie zatrzymal, kilka innych tez nie, ale kolo 8ej toyota pick up nas podebrala. Droga nie asfaltowa, w przewodniku jako ciezka oznaczona, ale w takim samochodzie sie jedzie. Polowe czasu taksowki, jedna trzecia pieniedzy i jeszcze pieknie-widoki, wiatr we wlosach..gorzej jak sie mijalismy z ciezarowkami, wszyscy na sygnal glowy myk, bo kurz straszny. Jak dojechalismy to troche bardziej lokalnie wygladalismy. Zostawilismy bagaze w hotelu i myk na targ.
Rozczarowal mnie strasznie. Czytalam, ze rzeczy lokamnie produkowane, ze regionalne, ze spotykaja sie tu rozne plemiona z Nigru, Mali…ok, byli Tuaregowie, ale widzielismy ich w Nigrze, ok byli Bela, ale ich “tradycyjne ubiory” sa z Tajwanu…poza tym to samo co na innych targach zachodnej Afryki.
12.30 mielismy autobus powrotny do Ouaga, w rozkladzie 6godzin. Odjechal 1,5godziny pozniej, bo przystanek na siku co pol godziny-gorzej niz szkolna wycieczka, papierosa, jedzenie, lapowke dla policji, zandarmerii, celnikow itd itp. Jak go zobaczylam to bylam pewna, ze nie dojedzie, wiec 22ga w nocy to dobry czas. Et voila!
Jedna fajna rozmowa jeszcze z Gorom. Skad jestes. Z polski. Ej, tyle ludzi tu z Polski! Tak? I glownie na rowerach jezdza, wczoraj mnie dziewczyna z Polski przegonila na drodze. Oby tak dalej siostry!!!!
Dodaj komentarz jak dotąd
Dodaj komentarz